“Ich bin ein Berliner”. John F. Kennedy i niemieckie pączki
Tłusty Czwartek to jeden z naszych ulubionych dni w kalendarzu, nie mogliśmy zatem oprzeć się takiej okazji by wspomnieć o pysznościach, których przyszło nam skosztować w tym dniu. Choć naszym zdaniem polskie pączki nie mają sobie równych, to dziś zajrzymy za naszą zachodnią granicę, by poznać berlinera – bliskiego kuzyna naszego pączka. W końcu to ciastko, którym chciał zostać sam JFK! Skąd wiemy? Bo sam tak powiedział 😉 To oczywiście miejska legenda, która składa się na bogatą historię niemieckich pączków. A więc zapraszamy do lektury – przed Wami Berliner Pfannkuchen!
Polski pączek a niemiecki krapfen
Jak dobrze wiecie, polski pączek to okrągłe, puszyste, drożdżowe ciastko, smażone w głębokim tłuszczu na złoty kolor. Smażony jest z dwóch stron, dzięki czemu na ogół możemy zobaczyć charakterystyczną jaśniejszą obwódkę. Tradycyjne nadzienie to powidła, marmolada owocowa, czy konfitura różana. Swoich amatorów mają również pączki z budyniem, ajerkoniakiem czy czekoladą. Taki pączek jest lukrowany i posypany kandyzowaną skórką pomarańczową, ozdobiony płatkami migdałowymi lub polewą.
Podobny z wyglądu (i składu) do polskiego pączka jest krapfen lub inaczej berliner, pochodzący (jak łatwo zgadnąć) zza naszej zachodniej granicy. Niemieckie ciastko jest jednak nieco bardziej kuliste, mniej “wygniecione” z wyglądu i zawsze posiada charakterystyczną jasną obwódkę. Ze względu na technikę smażenia berlinery są nieco mniej tłuste od naszych pączków. Jednak podobnie jak u nas, berlinery nadziewa się dżemem, powidłami lub kremem, a z wierzchu posypuje się cukrem pudrem lub polewa lukrem.

Pączek z nadzieniem i posypką
Ciasto drożdżowe na berlinery zawiera dużo jajek, mleka i masła. W przypadku klasycznego berlinera ciasto jest formowane w kulkę i smażone w roztopionym smalcu, co powoduje charakterystyczne, jasne wybrzuszenie. Po usmażeniu ciastko jest nadziewane dżemem.
Warto wiedzieć, że nadzienie i polewa są ściśle powiązane! Jeśli pączek nadziewany jest masłem śliwkowym (rodzaj gęstych, aksamitnych, intensywnych powideł ze śliwek smażonych z cukrem, często z dodatkiem cynamonu i innych przypraw, a także innych owoców), to należy go posypać cukrem pudrem. W przypadku dżemu malinowego, truskawkowego i wiśniowego – na wierzchu znajdzie się cukier. Dla wszystkich innych wypełnień (np. toffi) stosuje się lukier cukrowy, niekiedy aromatyzowany rumem.
Przepis z prasy Gutenberga
Przejdźmy jednak do historii! Po raz pierwszy o słodkim pączku Niemcy wspominają w pierwszej drukowanej niemieckojęzycznej książce kucharskiej – Kuechenmaisterei z 1485 roku. Warto wiedzieć, że pochodząca z Norymbergi Kuechenmaisterei to jedna z pierwszych na świecie książek kucharskich wydrukowanych na prasie Gutenberga! Znalazł się w niej przepis na Gefüllte Krapfen – pączka z drożdżowego ciasta chlebowego, smażonego w głębokim tłuszczu i nadziewanego dżemem / galaretką. Nie wiadomo, czy autor książki był również autorem przepisu, czy jedynie kronikarzem, który zapisał istniejącą już tradycję wypieku. Wiemy natomiast, że do XVI wieku cukier był bardzo drogi, a pączki były faszerowane raczej mięsem, grzybami czy serem, a więc pączek na słodko stanowił kulinarną nowinkę.

Piekarz z Berlina i pączki z musztardą
Nadziewane dżemem krapfeny nazwano berlinerami dopiero w XI wieku, w nawiązaniu do legendy o pewnym piekarzu z Berlina. Ponieważ armia pruska uznała go za niezdolnego do walki, postanowił przysłużyć się ojczyźnie w inny sposób i został piekarzem. Aby podnieść morale podczas walki, piekł dla żołnierzy pączki. Robił to dawną metodą – na otwartym ogniu. Żołnierze nazywali ciastka Berlinerami, od nazwy rodzinnego miasta piekarza. Dziś nazwy Berliner i Krapfen (oraz niekiedy Pfannkuchen) stosuje się wymiennie.
Oczywiście, tak jak pączki w Polsce, w Niemczech berlinery można kupić przez cały rok. Jednak szczególną popularnością cieszą się w Sylwestra (tradycyjnie spożywano je właśnie na koniec roku) oraz w karnawale – w Rosenmontag (“Różany Poniedziałek” – ostatni poniedziałek przed Środą Popielcową) oraz w Tłusty Wtorek (czyli nasze Ostatki).
Warto też wiedzieć, że popularnym primaaprilisowym żartem w Niemczech jest nadziewanie krapfenów musztardą zamiast dżemu. Okrutne!

Zobacz też:
Pfannkuchen – pączek czy naleśnik
Oprócz słów Krapfen i Berliner funkcjonuje również słowo Pfannkuchen, którym określa się pączka przede wszystkim w… Berlinie! Czyli w rodzinnym mieście dzielnego piekarza-patrioty. Co ciekawe, w innych częściach Niemiec, słowo Pfannkuchen oznacza raczej naleśnika niż pączka. Berlińczycy i mieszkańcy północnych landów używają dla naleśnika słowa Eierkuchen, które oznacza tyle co “ciasto jajeczne”.
W wielu krajach takich jak Austria, czy regionach jak północne Włochy, ciastka podobne do pączka nazywane są również berlinerami lub krapfenami (lub zbliżonymi w brzmieniu słowami). Z kolei w niektórych regionach USA oraz Kanadzie pączki z dżemem nazywa się “bismarckami” na cześć Otto von Bismarcka.

“Ich bin ein Berliner”
No dobrze, a co z tym Kennedym? Słynne zdanie “Ich bin ein Berliner” to cytat z przemówienia amerykańskiego prezydenta, które wygłosił 26 czerwca 1963 przed Ratuszem dzielnicy Schöneberg. Owo zdanie padło nawet dwa razy i było wyrazem solidarności z mieszkańcami Berlina Zachodniego w czasach Zimnej Wojny.
„Dwa tysiące lat temu największą dumą było powiedzieć: civis Romanus sum (Jestem obywatelem rzymskim). Dzisiaj, w świecie wolności, największą dumą jest powiedzieć «Jestem berlińczykiem».”
„Wszyscy wolni ludzie, gdziekolwiek żyją, są obywatelami Berlina, i tym samym ja, jako wolny człowiek z dumą mówię «Jestem berlińczykiem»!”
Miejska legenda mówi o tym, że JFK pragnął zostać berlińskim pączkiem, ponieważ w zdaniu niepotrzebnie użył zaimka nieokreślonego “ein”, którego raczej nie stosuje się przed określeniem mieszkańca miasta. W wytykaniu tego błędu celował przede wszystkim New York Times, ale plotkę szybko podchwyciło BBC. Finalnie okazało się, że Kennedy nie zrobił błędu – forma, której użył jest może mniej popularna, ale nie błędna! Dodatkowo, Berlińczycy raczej nie zrozumieliby słowa Berliner jako “pączek”, gdyż (jak już wiemy!) sami mówią na pączki “Pfannkuchen”. Legenda o amerykańskim prezydencie, który chciał być niemieckim pączkiem, jednak pozostała!

Jeśli będziecie mieli okazję spróbować Berlinera, poświęćcie chwilkę nie tylko na delektowanie się jego smakiem, ale również ciekawą historią!
