Region Visayas. Turystyczne serce Filipin
Jak to bywa pod koniec jesieni, w Polsce aura nas nie rozpieszcza! Dlatego poprosiliśmy dra Filipa Wojciechowskiego z zaprzyjaźnionej Fundacji Kahibalo, by opowiedział nam trochę o egzotycznych Filipinach i o regionie Visayas, z którym związał swoje życie zawodowe. Co ciekawego kryje się w tym wyspiarskim kraju, co można zobaczyć w Visayas i czego spróbować na filipińskich wyspach? Zapraszamy do lektury!
Region Visayas
Mamy obecnie w Polsce porę chłodną, ciemną i często deszczową. Wielu z nas ucieka w tym czasie (choćby myślami!) w miejsca, które aurę mają zgoła odmienną. Marzy nam się słońce, plaże, intensywna barwa zieleni, to wszystko przy dwucyfrowych temperaturach plusowych. Nasze myśli ciągną w stronę egzotycznych zakątków naszego globu – Ameryki Centralnej i Południowej, Afryki i chyba przede wszystkim – Azji. To właśnie tutaj, w południowo-wschodniej części kontynentu znajdują się Filipiny. Kraj, który, jeśli już z czymś nam się kojarzy, to z katolicyzmem (często w ekstremalnym wydaniu), błogą beztroską w cieniu palm czy cenami przyjaznymi dla europejskiej kieszeni. O ile katolicyzm jest w pełni dobrym tropem, o tyle dwa pozostałe skojarzenia zależą od… okoliczności.
Dziś, korzystając z miłego zaproszenia, chciałabym Wam przybliżyć region Visayas, który stał się moim drugim domem. Poza tym – Visayas to najbardziej turystyczna część Filipin, którą możecie kojarzyć z folderów i katalogów turystycznych. Być może nawet uda mi się zaszczepić w Was chęć przyjazdu na jedną z tutejszych wysp!

Filipiny w małym skrócie
Na pewno wiecie, że to Filipiny to kraj wyspiarski. Magiczna liczba 7641 oznacza liczbę wysp i wysepek tworzących państwo na Pacyfiku. Przy takim ogromie odizolowanych turkusowymi wodami punktów na mapie, nie sposób o zachowanie pełnej jednakowości. I takie są właśnie Filipiny – kraj na pozór jednolity, w rzeczywistości jednak archipelag różnorodności. Tę różnorodność można rozpatrywać przez pryzmat różnorodności biologicznej, zwyczajowej, językowej, religijnej czy ekonomicznej.
Próbując prześledzić zróżnicowanie Filipin, można bardzo ogólnie podzielić kraj na trzy części. Aby na nie spojrzeć, przyjrzyjmy się filipińskiej fladze!
Filipińska flaga
Flaga Filipin przypomina nieco flagę Czech. Obydwie mają podobny kształt i takie same kolory, choć w innej konfiguracji. W trójkącie flagi filipińskiej znajdziemy jednak dodatkowe elementy. To słońce z ośmioma promieniami (symbolizujące wolność oraz prowincje, które powstały przeciw kolonizatorom hiszpańskim) oraz trzy gwiazdy. Podobnie jak promienie słońca, symbolizują on regiony. Są to odpowiednio regiony Luzon, Visayas i Mindanao (myśląc wg osi północ-południe).
Luzon to największa wyspa, zlokalizowana na północy Filipin. Znajduje się tam region stołeczny, tzw. „NCR” z tzw. Metro Manilą czyli aglomeracją stołeczną. Region ten jest postrzegany jako centrum finansowo-kulturalne Filipin.
Kolejną ogromną wyspą jest położone na południu Mindanao, uważane za rolnicze zaplecze Filipin. Ponadto w dużej części regionu dominuje islam, przez co niektóre frakcje polityczne dążą do większej autonomii regionu.
Środkowy region Filipin to właśnie wspomniane już Visayas. W odróżnieniu od pozostałych dwóch regionów, nie posiada jednej dominującej wyspy. Wyróżnia się tu aż siedem wysp “głównych” (Samar, Leyte, Cebu, Bohol, Masbate, Negros i Panay), a także wiele, wiele mniejszych wysp i wysepek. Visayas jest centrum turystycznym Filipin – to właśnie obrazy z tego regionu mogą się Wam kojarzyć z białym piaskiem, lazurowymi wodami i strzelistymi palmami.
Visayas – turystyczne serce Filipin
Dlaczego to właśnie Visayas przyciąga na Filipiny spragnionych wypoczynku i / lub zwiedzania turystów? Przede wszystkim dlaczego, że pomimo swoich relatywnie małych powierzchni może poszczycić się olbrzymim bogactwem miejsc wartych poznania. Są to zarówno miejsca naturalne, jak i te związane z historią, rozrywką czy religią. Swoje miejsca znajdą tu zarówno wielbiciele dzikiej przyrody, jak i amatorzy tętniących życiem miast; miłośnicy wypoczynku w popularnych resortach oraz ci, którzy poszukują odosobnionych zakątków.
Ponieważ nie sposób przedstawić wszystkich atrakcji Visayas w jednym wpisie, dziś chciałbym omówić sam region w ogólnym zarysie. W następnych wpisach opowiem Wam już o konkretnych atrakcjach – myślę, że możemy się tak umówić?
Zacznijmy może od początku
Jak wcześniej wspomniałem, wielu osobom Filipiny kojarzą się z katolicyzmem. Na pewno kojarzycie raczej brutalne obrazy Filipińczyków przybijanych do krzyża w okresie Wielkiego Tygodnia. Choć akurat to tradycja w wydaniu ekstremalnym (na dodatek obchodzona głównie na Luzonie), to nie da się ukryć, że Filipiny są krajem katolickim (z liczbą wyznawców szacowaną na 80% ludności kraju). I warto wiedzieć, że historia chrześcijaństwa na Filipinach zaczyna się na Visayas.
To właśnie poprzez Visayas, a dokładniej wschodnią część wyspy Samar, Ferdynand Magellan wpłynął na Filipiny. W niedzielę wielkanocną w marcu 1521 roku, na wyspie Limasawa, ekspedycja Magellana odprawiła pierwszą na ziemiach filipińskich mszę. W nabożeństwie uczestniczyli miejscowi władcy: Rajah Colambu (król wyspy Limasawa) oraz Rajah Siagu – król Batuan na północy Mindanao. Władcy ucałowali krzyż i modlili się razem z przyjezdnymi. Jednak nie był to jeszcze początek katolicyzmu na archipelagu.

Cebu – pierwsza stolica Filipin
Magellan bardzo szybko dostał się na wyspę Cebu. Został tam przywitany przez lokalnego władcę Rajah Humabona i jego małżonkę Harę Humamay. I to właśni oni, podczas mszy świętej 14 kwietnia 1521 zostali ochrzczeni, otrzymując imiona Carlos i Juana. Razem z nimi ochrzczono 800 mieszkańców Cebu. Dziś jednym z najważniejszych obiektów sakralnych na Filipinach jest, znajdujący się w Cebu City, Krzyż Magellana (po szczegóły zapraszam na bloga Fundacji Kahibalo)
Pobyt Magellana w okolicach Cebu nie trwał jednak długo. Został zabity 27 kwietnia 1521 roku na wyspie Mactan przez władcę wyspy – Lapulapu (obecnie na jego cześć mieści się tam Lapu-Lapu City, wchodzące w Metro Cebu).
Ponadto, po kilku innych ekspedycjach, w 1965 roku niejaki Miguel López de Legazpi założył w Cebu pierwszą osadę hiszpańską. Zatem Cebu City jest nie tylko kolebką katolicyzmu na Filipinach, ale też ich pierwszą stolicą! Trwało to wprawdzie krótko, bo tylko 6 lat, zanim przeniesiono stolicę do Manili, ale jednak!
Cebu City – „Królowa Południa”
Jak łatwo wyobrazić Cebu City jest miejscem o istotnym znaczeniu historycznym. Oznacza to, że znajdziemy tu też kilka ważnych budynków. Są to m.in.
- Najstarszy uniwersytet Filipin – University of San Carlos (choć trwa spór o to, czy to USC czy University of Santo Tomas w Manili powinien szczycić się tym tytułem).
- Najstarsza ulicę Filipin – Colon lub Magallanes (tutaj również mamy spór, która z nich jest najstarsza)
- Krzyż Magellana, który został wzniesiony po jego przybyciu na wyspy
- Fort San Pedro – pierwszy (i najmniejszy) fort wzniesiony w kraju przez Hiszpanów
Ale Cebu to nie tylko historia. Cebu to jedna z najgęściej zaludnionych wysp Filipin. Dużą jej część zajmuje Metro Cebu – druga po Metro Manila aglomeracja miejska w kraju. Metropolię zamieszkiwało w 2020… ponad 3,1 miliona ludzi! Na najnowsze dane ze spisu ludności w 2025 nadal czekamy, ale możemy oczekiwać, że będzie to więcej. Ponadto Metro Cebu to najnowocześniejsza aglomeracja Filipin, oczywiście po samej Manili. W Cebu City znajdziecie również najwyższy budynek Filipin poza Manilą – Horizons 101, sięgający 185 metrów.
Filipińczycy nazywają to miasto „Królową Południa” – jest to centrum edukacyjne, kulturalne, ekonomiczne i transportowe na całe środkowe i południowe Filipiny. Cebu to również Port lotniczy Mactan-Cebu, wyróżniony nagrodą dla najlepszego lotniska w regionie Azji-Pacyfiku w kategorii przepustowości 5-15 mln pasażerów rocznie. Jeśli zdecydujecie się odwiedzić Visayas, to właśnie przez to lotnisko najprawdopodobniej dostaniecie się do kraju bądź regionu.

Sinulog – najbardziej kolorowy festiwal Azji
Mówiąc o Visayas nie sposób nie wspomnieć o Festiwalu Sinulog. Wydarzenie to jest przez niektórych nazywane „najbardziej kolorowym festiwalem Azji”. Sinulog to święto religijno-kulturowe odbywające się w trzecią niedzielę stycznia. Obrządki trwają jednak dłużej, bo ponad tydzień. Te dni wypełnione są wieloma spektaklami, koncertami z kulminacją w postaci parady idącej przez miasto. Więcej o festiwalu i jego historii przeczytacie na blogu Fundacji, we wpisie Monique – naszej studentki.
A jeśli chcielibyście wybrać się na Sinulog, to… radziłbym planować przyjazd ze sporym wyprzedzeniem! W styczniu Cebu przeżywa prawdziwe oblężenie, mówi się nawet o 1-2 milionach turystów! W portach na próżno będzie szukać wolnego promu w trakcie festiwalu, a i o nocleg łatwo nie będzie!
Cebu to, poza miejscem docelowym samym w sobie, wrota do podróży po regionie Visayas. Praktycznie do wszystkich większych wysp dostaniemy się z Cebu promem. Jedną z najbliższych wysp jest Bohol, który z wyspą Cebu tworzy jednostkę administracyjną „Visayas Centralne”. Biorąc szybki prom (ale też baaaardzo bujający, więc dla osób z chorobą morską niepolecany) jesteśmy na Boholu już w godzinę!

Bohol – „Klejnot Filipin”
Rzut przysłowiowym beretem od Cebu, bo tylko trochę ponad 70 km dalej, znajdziemy się w kompletnie innym świecie. Mowa o wyspie Bohol, która bardzo się różni od Cebu pod wieloma względami.
Filipińczycy nazywają Bohol „klejnotem Filipin” i mają ku temu wiele powodów. Przede wszystkim, tym, co nas uderzy po przybyciu na Bohol, jest mniejsza gęstość zaludnienia. Oczywiście, Tagbilaran City, stolica Boholu, może nam się wydać trochę przytłaczająca. Życie tam jest jednak niczym w porównaniu ze zgiełkiem Metro Cebu. Magnesem dla przybywających na Bohol jest natura – lasy, piękne plaże i wyjątkowe gatunki zwierząt, z wyrakiem filipińskim na czele. Jednocześnie przy stosunkowo małych rozmiarach, wyspa jest kompaktowa do zwiedzania.
Zarówno na Cebu, jak i Boholu, językiem mówionym jest Cebuano. Co jest jednak niezmiernie interesujące, na Boholu mówi się dialektem „Boholano”. Przez niektórych uważany jest on nawet za osobny język. Mowę tych dwóch sąsiadujących wysp odróżniają niektóre słowa oraz wymowa. Skutkuje to żartami i obustronną, uroczą pobłażliwością Cebuańczyków i Boholańczyków, która czasami przypomina nasze porównania z mową Czechów.

Nie tylko wyraki!
Bohol nadal posiada stosunkowo duże połacie lasów (jak na Filipiny). W tych zacienionych zielonych miejscach spotkamy przepiękne gatunki zwierząt. „Klejnot Filipin” jest najbardziej znany z występowania wyraka filipińskiego – jednego z najmniejszych naczelnych na świecie. To praktycznie symbol wyspy, zaraz obok Wzgórz Czekoladowych. Jednak obok wyraka na Boholu możemy zobaczyć fascynującego lotokota filipińskiego, a także wiele ptaków, jak lelka i kukala filipińskie, kanię bramińską oraz dzioborożca rdzawogłowego. Szukając tych zwierząt możemy natknąć się na niezliczone wodospady, małe i duże, jak np. Mag-Aso Falls.
Główną atrakcją wyspy są Wzgórza Czekoladowe. Jest to ponad 1200 wzgórz wapiennych w kształcie mniej lub bardziej regularnych stożków. Roślinność je pokrywająca brunatnieje w porze suchej, co może niektórym przypominać kolor czekoladowy.
Na Boholu znajdują się również jedne z najstarszych kościołów na Filipinach, które zachwycają swoją majestatycznością. Ponadto zobaczyć można dobrze zachowane domy kolonialne. Ciekawostką może być również zakład produkcyjny soli morskiej (jednej z najdroższych na świecie) czy bardzo szerokie spektrum rozrywek, takich jak zipline, quady, kajaki i tym podobne.

Plaże Boholu i Panglao
Dodatkowo Bohol posiada 261 km linii brzegowej. Wiele odcinków na tej linii to przepiękne plaże – od kamienistych po piaszczyste. Niektóre z nich to lokalizacje jednych z najdroższych resortów Filipin. Jednym z takich miejsc jest wyspa Panglao. Sąsiaduje ona z Boholem i komunikacyjne tworzy jedną z nim całość za pomocą mostu. Dawno temu była to rajska wyspa ze swoją znaną plażą „Alona”. Od kilkunastu lat jest ona sukcesywnie rozwijana, co cieszy jednych, a smuci innych. Jeśli ktoś szuka wielkich resortów, na lub blisko plaży i oferujących wszystkie nowoczesne atrakcje, ten będzie Panglao zachwycony. Jeśli ktoś szuka ciszy pod palmą na białym piasku blisko turkusowej wody… Ten Panglao może się zawieść, bo takie miejsca znaleźć tam jest to coraz trudniej.

Visayas Wschodnie
Cebu i Bohol to Visayas Centralne, czyli najbardziej znana i popularna wśród turystów część regionu (a także mój drugi dom i obszar, na którym skupia się Fundacja Kahibalo). Nie znaczy to jednak, że na wschodzie i zachodzie regionu nie ma nic do zobaczenia. Wprost przeciwnie – wyspy Leyte i Samar oraz Negros czy Panay są równie ciekawe!
Położone na wschodzie regionu Leyte jest jedną z większych wysp Visayas, choć bardzo niedocenianą. Podobnie jak na Boholu, możemy zobaczyć wiele atrakcji przyrodniczych. Zobaczymy tu jaskinie i wodospady oraz wspaniałe plaże z białym piaskiem. Leyte zapisała się w historii, jako miejsce, gdzie rozpoczęło się wypieranie z wysp Japończyków podczas II Wojny Światowej. Zaczęło się to od ponownego przybycia Generała MacArthura do brzegów miasta Tacloban w październiku 1944.
W Tacloban zobaczycie jeden z najdłuższych mostów Filipin – San Juanito (2,16 km), którym można dostać się na Samar – trzecią co do wielkości wyspę Filipin. Mieszkańcy rozmawiają tam już głównie w języku zwanym Waray-Waray (który różni się znacząco od cebuano).

Pomimo swojej wielkości, Samar jest jednym z najbiedniejszych regionów Filipin. Pomimo bogactwa lasów, rzek, jaskiń i wielu innych atrakcji, turystyka na wyspie nie osiąga dużych rozmiarów. Co więcej, sami Filipińczycy często nie chcą nawet słyszeć o wycieczce na Samar. Boją się bowiem NPA – komunistycznych frakcji, które przez lata walczyły z rządem i miały silne przyczółki na wsypie. Pomimo osłabiającej się z roku na rok roli NPA i jej marginalnego obecnie wpływu na społeczeństwo, lęk nadal jest obecny wśród mieszkańców archipelagu. Szkoda, bo Samar jednak ma wiele do zaoferowania, w tym Sohoton Natural Bridge National Park, wpisany na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO.
Zobacz też:
Visayas Zachodnie – mekka dla łasuchów
Zajrzyjmy teraz na wyspę Negros położoną w zachodniej części Visayas. To czwarta co do wielkości wyspa w kraju i trzecią najbardziej zaludniona. Jej nazwa pochodzi od hiszpańskiego słowa „negro” – czarny. Kolonizatorzy określali nim ludność rdzenną o ciemniejszej skórze. Obecnie wyspa przyciąga rzesze turystów szukających pięknych plaż (w południowej części wyspy), szlaków trekkingowych w lasach czy nawet na wulkanach (środkowa i północna, i.in. wulkan Kanlaon) oraz aspektów kulturowo-kulinarnych (na północy Negros).
Na północy wyspy znajduje się miasto Bacolod uważane przez Filipińczyków za stolicę kulinarną kraju. To właśnie stąd pochodzi sławetna potrawa – chicken inasal. Jest to grillowany kurczak marynowany w mieszance trawy cytrynowej, imbiru, czosnku, octu i calamansi (tutejszy mały cytrus podobny do limonki).
Ponadto Bacolod zostało ochrzczone nieformalnie „miastem uśmiechów”, z uwagi na słynny festiwal, który odbywa się w tym mieście w październiku. Podczas Festiwalu MassKara uczestnicy noszą uśmiechnięte maski. Dodatkowo kilka kilometrów od miasta znajdziemy też Silay, gdzie można zobaczyć jedne z najlepiej zachowanych budynków architektury kolonialnej w kraju.

Panay – zagrożone gatunki i „miasto miłości„
No i wreszcie mamy Panay – szóstą w kolejce pod względem wielkości i czwartą najbardziej zamieszkana. Część centralną wyspy zajmują tereny górzyste. Skrywają się w nich jedne z najbardziej zagrożonych wyginięciem zwierząt, takich jak świnia wisajska, sambar kropkowany czy dzioborożec kasztanowogłowy. Główne miasto Panay – Iloilo – nazywane jest przez Filipińczyków „miastem miłości”. Zostało ono również wpisane na listę Kreatywnych Miast Gastronomicznych UNESCO. Może poszczycić się ono swoimi potrawami, takimi jak La Paz Batchoy czy Pancit Molo. Jest to też jedno z najszybciej rozwijających się miast na Filipinach.

Zapraszam na Visayas!
Wiecie już zatem, co przyciąga ludzi na Visayas! Niektórych – historia, zwłaszcza ta związana z początkami katolicyzmu. Innych – możliwość zarobkowania w dużych, prężnie rozwijających się metropoliach. Turystów zagranicznych kusi przede wszystkim błoga sielanka Boholu. Wspomniana błoga sielanka oczywiście jest iluzją, w której żyją ci turyści. Ale czy Bohol rzeczywiście jest tak sielankowy? To zależy, od której strony patrzymy. Dlatego, między innymi, chciałbym zachęcić Was do odwiedzin. Do takich odwiedzin, które przyniosą korzyści miejscowym mieszkańcom, nie zaś już bogatym konglomeratom turystycznym.
Wkrótce przybliżę Wam konkretne wyspy. Co dokładnie można na nich zobaczyć? Czego warto spróbować? Czego unikać albo kiedy unikać? Jak być odpowiedzialnym turystą? Zaczniemy od Boholu i Cebu, które mam nadzieję, dzięki temu, pojawią się wkrótce na Waszej liście do odwiedzenia!
Filip Wojciechowski
dr Filip Wojciechowski – zoolog, od lat zakochany w Azji, w której jeszcze na studiach rozpoczął staż (Wietnam). Od 2014 roku związany ściśle z Filipinami, na których przez prawie 4 lata na stałe mieszkał na wyspie Bohol, a później również Cebu. Zajmował się tam pracą na rzecz ochrony wyraka filipińskiego – naczelnego, który jest eksploatowany przez turystykę masową. Po powrocie do Europy i obronie doktoratu założył Fundację Kahibalo, która działa na rzecz badań przyrodniczych, edukacji miejscowej ludności, rozwijania potencjału lokalnych badaczy, wdrażania projektów przedsiębiorczości społecznej, a także zrównoważonej turystyki.

